To, co było od początku

Reformowani Baptyści Zielona Góra: To, co było od początku
Autor: 
Maciej Maliszak

„To, co było od początku, co słyszeliśmy, co widzieliśmy na własne oczy, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce, o Słowie życia; (Bo życie zostało objawione, a my je widzieliśmy i świadczymy o nim, i zwiastujemy wam to życie wieczne, które było u Ojca, a nam zostało objawione). To, co widzieliśmy i słyszeliśmy, to wam zwiastujemy, abyście i wy mieli z nami społeczność, a nasza społeczność to społeczność z Ojcem i z jego Synem, Jezusem Chrystusem. A piszemy to wam, aby wasza radość była pełna. Przesłanie zaś, które słyszeliśmy od niego i wam zwiastujemy, jest takie: Bóg jest światłością i nie ma w nim żadnej ciemności” (1 J 1:1-5).

Żyjemy w bardzo skomplikowanym i zróżnicowanym świecie. Świat nas otaczający wierzy w wiele religii i ideologii. Człowiek, bowiem próbuje wytłumaczyć sobie i innym otaczający go świat i zrozumieć sens swojego życia. A każda religia rości sobie prawo do tego, by być uznana za prawdziwą i dającą właściwe odpowiedzi na bolączki ludzkości.

W podobnym świecie żyli i głosili Ewangelię Apostołowie i chrześcijanie żyjący w I wieku po Chrystusie. Imperium Rzymskie było swoistą mozaiką religii, narodów i kultów. Przed Kościołem stało trudne zadanie, jak w tak pluralistycznym świecie –  w którym ludzie zadawali piłatowe pytanie: „Cóż to jest Prawda?” (J 18:38) – głosić Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Jak w świecie, który nurzał się w religijnym relatywizmie głosić religię zupełnie absolutną? Jak głosić wiarę, który nakazuje człowiekowi: „Będziesz miłował PANA, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i z całej swej siły” (Pwt 6:5)?

Odpowiedź na te pytanie, oraz na to jak zwiastować Chrystusa i Jego Przykazania znajdziemy w 1 Liście Jana. Jestem również przekonany, że pomogą one i nam by zrealizować wielki nakaz, który Chrystus skierował do Kościoła: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego; Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do końca świata. Amen” (Mt 28:19-20).

„To, co było od początku, co słyszeliśmy, co widzieliśmy na własne oczy, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce, o Słowie życia; (Bo życie zostało objawione, a my je widzieliśmy i świadczymy o nim, i zwiastujemy wam to życie wieczne, które było u Ojca, a nam zostało objawione)” (1 J 1:1-2).

To, co było od początku

Pierwszy List św. Jana jest niezwykle konkretnym i praktycznym pismem teologicznym. Apostoł Jan, jak przystało na wprawnego i doświadczonego pasterza, chce zwrócić od razu naszą uwagę na najważniejszą kwestię w chrześcijaństwie. W chrześcijaństwie musimy pamiętać, że najważniejszy jest Chrystus, który jest początkiem i końcem. Dlatego też w centrum wiary i praktyki ma stać Słowo Boże, które jest tożsame z osobą i dziełem Pana Jezusa Chrystusa. Dlaczego też Apostoł Jan wyraźnie pisze, że on (i inni Apostołowie) głosi „To, co było od początku”. Każdy uważny Czytelnik Biblii dostrzeże, że bardzo podobnie zaczyna on również swoją Ewangelię: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie się stało, a bez niego nic się nie stało, co się stało. W nim było życie, a życie było światłością ludzi” (J 1:1-4).

W centrum chrześcijaństwa stoi żywe Słowo, żywego Boga. To Słowo Boże, jest podstawą chrześcijańskiego nauczania i zwiastowania Ewangelii. Jeśli więc zwiastujemy Chrystusa, jest to jednoznaczne z głoszeniem Słowa Bożego. Poza Pismem Świętym Starego i Nowego Testamentu nie możemy dzisiaj znaleźć żadnego innego źródła wiary dla chrześcijan. Prawda ta była powszechnie podkreślana w początkach chrześcijaństwa. Zwróćmy uwagę na to, że Jakub pisząc o nawróceniu stwierdza: „Wszelki dar dobry i wszelki dar doskonały pochodzi z góry i zstępuje od Ojca światłości, u którego nie ma zmiany ani cienia zmienności. Ze swojej woli zrodził nas Słowem Prawdy, abyśmy byli jakby pierwocinami jego stworzeń” (Jk 1:17-18).

Nasza miłość do Boga przejawia się w miłości do Jego Słowa. W Piśmie Świętym Bóg objawił, bowiem Siebie Samego oraz wszystko, co jest nam potrzebne do życia i pobożności. Za równie święte i objawione uważamy zarówno księgi Starego, jak i Nowego Testamentu. Gdyż one razem stanowią niezmienne Słowo Boże. Dlatego też Kościół od samego początku naucza, że nie ma możliwości poznania Boga poza Jego Słowem. Trzeba powtórzyć za Apostołem Pawłem „Wiara więc jest ze słuchania, a słuchanie – przez słowo Boże” (Rz 10:17).

Słowo było na początku, Słowo nas ożywia i pokrzepia. Słowo też nas osądzi. Pan Jezus wyraźnie i jednoznacznie nauczał: „A jeśli ktoś słucha moich słów, a nie uwierzy, ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, żeby sądzić świat, ale żeby zbawić świat. Kto mną gardzi i nie przyjmuje moich słów, ma kogoś, kto go sądzi: słowo, które ja mówiłem, ono go osądzi w dniu ostatecznym” (J 12:47-48).

Nie może być mowy o chrześcijaństwie bazującym na czymś innym niż Pismo Święte. Trzeba podkreślić, że autentyczne chrześcijaństwo nie jest religią objawieniową, w której następuje progres objawienia. Wiara chrześcijańska nie jest również nauką o ludzkiej moralności. Chrześcijaństwo jest religią żywego Słowa Bożego – Biblii. Biblia zaś jest spisanym i zamkniętym Słowem Boga, które jest niezależne od człowieka i ludzkich kultur i jest ostatecznym autorytetem w kwestiach wiar, życia i pobożności.

Na samym początku Bóg stworzył światy i wszystko, co widzialne i niewidzialne przez Słowo – Chrystusa. W ostatecznych dniach przez to samo Słowo stworzył Kościół. I tak jak do dzieła stworzenia człowiek nie mógł, i może dołożyć nic swojego i nowego, tak i do nauki zawartej w Piśmie świętym nie można nic dodać. Prawda ta mocno wybrzmiewa w pismach Nowego testamentu, ale chyba najwyraźniej podkreślona jest w dwóch pierwszych wersetach Listu do Hebrajczyków:

„Bóg, który wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś do ojców przez proroków; W tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez swego Syna, którego ustanowił dziedzicem wszystkiego, przez którego też stworzył światy” (Hbr 1:1-2).

Prawda historyczna

Ponadto chrześcijaństwo jest wiarą, która bazuje na historii. Wszystko, co w Biblii jest napisane jest potwierdzone przez liczne grono świadków. Prawda ta jest mocno podkreślona przez Apostoła Jana, który pisze „…co widzieliśmy na własne oczy, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce, o Słowie życia; (Bo życie zostało objawione, a my je widzieliśmy i świadczymy o nim, i zwiastujemy wam to życie wieczne, które było u Ojca, a nam zostało objawione). To, co widzieliśmy i słyszeliśmy, to wam zwiastujemy” (1 J 1:1-3).

Apostoł podkreśla, że prawdy, które on głosi nie mają swojego źródła w jego przemyśleniach i ich podstawą nie jest jakaś filozofia, którą się kieruje w życie. Głoszenie apostolskie nie było intelektualną spekulacją, lecz nauką przekazaną bezpośrednio przez Chrystusa. Nauka ta zaś została potwierdzona mesjańskimi znakami i cudami, które zapowiedział Bóg poprzez pisma Starego Testamentu. Jan pisze wyraźnie, że głosi to, co widział na własne oczy, na co patrzył i czego dotykał. Mówi niczym świadek w sądzie. Podobnie kończy on swoją Ewangelią podkreślając jej wiarygodność:

„I wiele innych cudów uczynił Jezus na oczach swoich uczniów, które nie są napisane w tej księdze. Lecz te są napisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w jego imieniu” (J 20:30-31).

„To jest ten uczeń, który świadczy o tym i to napisał, a wiemy, że jego świadectwo jest prawdziwe. Jest też jeszcze wiele innych rzeczy, których dokonał Jezus, które gdyby miały być wszystkie z osobna spisane, sądzę, że i cały świat nie mógłby pomieścić ksiąg, które byłyby napisane. Amen” (J 21:24-25).

Czytając Nowy Testament znajdujemy w wielu miejscach podkreślanie tego, że spisane w nim wydarzenia są prawdziwe i, że w czasach spisywania pism nowotestamentowych żyli jeszcze świadkowie tamtych wydarzeń.

Zobaczmy jak ewangelista Łukasz rozpoczyna Ewangelię i Dzieje Apostolskie:

„Ponieważ wielu podjęło się sporządzić opis tych wydarzeń, co do których mamy zupełną pewność; Tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa; Postanowiłem i ja, który to wszystko od początku dokładnie wybadałem, opisać ci to po kolei, zacny Teofilu; Abyś nabrał pewności co do tego, czego cię nauczono” (Łk 1:1-5).

„Pierwszą księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus zaczął czynić i czego nauczać; Aż do dnia, w którym został wzięty w górę po tym, jak przez Ducha Świętego udzielił poleceń apostołom, których wybrał. Im też po swojej męce objawił się jako żywy w wielu niewątpliwych dowodach, przez czterdzieści dni ukazując się im i mówiąc o królestwie Bożym” (Dz 1:1-3).

Apostoł Paweł pisze zaś do Koryntian:

„A oznajmiam wam, bracia, ewangelię, którą wam głosiłem, a którą przyjęliście i w której trwacie; Przez którą też dostępujecie zbawienia, jeśli pamiętacie to, co wam głosiłem, chyba że uwierzyliście na próżno. Najpierw bowiem przekazałem wam to, co i ja otrzymałem, że Chrystus umarł za nasze grzechy, zgodnie z Pismem; Że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; I że ukazał się Kefasowi, a potem tym dwunastu. Potem ukazał się więcej niż pięciuset braciom naraz, z których większość żyje aż dotąd, a niektórzy zasnęli. Potem ukazał się Jakubowi, potem wszystkim apostołom. A ostatniemu ze wszystkich ukazał się i mnie, jak poronionemu płodowi” (1 Kor 15:1-8).

Jako chrześcijanie jesteśmy przekonywani o wiarygodności Ewangelii, o jej Boskim pochodzenie przez wielu świadków. Zasadnicza więc różnica między pismami fałszywych religii a naszą wiarą jest różnicą między kłamstwem a prawdą.

Wszystkie cuda Jezusa zostały potwierdzone przez wielu świadków. Jego życie na ziemi, jego działalność, to fakt historyczny. W przeciwieństwie do ksiąg innych religii, które są jedynie „objawieniowe”, my mówimy o faktach. Prawda ta jest po wielokroć podkreślana w Piśmie Świętym.

Za czasów apostolskich judaiści włożyli wiele trudu, by zdyskredytować Jezusa i przesłanie Kościoła. Dlatego też było wielką troską Apostołów, by bronić Prawdy nie poprzez emocję, ale fakty.

Mateusz w swojej Ewangelii pisze, z jakimi problemami przyszło się im zmagać. Gdy doniesiono kapłanom o tym, że Chrystus zmartwychwstał i grób jest pusty: „Ci zaś zebrali się ze starszymi i naradziwszy się, dali żołnierzom sporo pieniędzy; I powiedzieli: Mówcie, że jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli go, gdy spaliście. A gdyby to doszło do namiestnika, my go przekonamy, a wam zapewnimy bezpieczeństwo. Wzięli więc pieniądze i zrobili, jak ich pouczono. I rozniosła się ta wieść wśród Żydów, i trwa aż do dziś” (Mt 28:12-15).

Uczniowie Chrystusowi wiedzieli jednak, że mówią Prawdę, gdyż słyszeli naukę Chrystusa; widzieli cuda i znaki, których dokonywał; patrzyli na niego a nawet dotykali Go po zmartwychwstaniu.

„A Tomasz, jeden z dwunastu, zwany Didymos, nie był z nimi, gdy przyszedł Jezus. I powiedzieli mu inni uczniowie: Widzieliśmy Pana. Lecz on powiedział do nich: Jeśli nie zobaczę na jego rękach śladów gwoździ i nie włożę mego palca w ślady gwoździ, i nie włożę mojej ręki w jego bok, nie uwierzę. A po ośmiu dniach jego uczniowie znowu byli w domu, a Tomasz z nimi. I przyszedł Jezus, gdy drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i powiedział: Pokój wam. Potem powiedział do Tomasza: Włóż tu swój palec i obejrzyj moje ręce, wyciągnij swoją rękę i włóż ją w mój bok, a nie bądź bez wiary, ale wierz. Wtedy Tomasz mu odpowiedział: Mój Pan i mój Bóg! Jezus mu powiedział: Tomaszu, uwierzyłeś, ponieważ mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20:24-29).

Trzeba jednoznacznie podkreślić, że wiara nasza nie jest wiarą, która jest mocno potwierdzona. W Starym Testamencie jednym z dowodów historyczności są liczne rodowody. W Nowym Testamencie dowodem są liczni naoczni świadkowie.

Troska uczniów o podkreślanie wiarygodności Ewangelii wynikała z tego, że atak na Słowo Boże jest atakiem na samego Jezusa Chrystusa, gdyż On jest Słowem Żywota. Próba zmiany kanonu Pisma, chęć dodania lub odjęcia czegoś od niego, jest równym bluźnierstwem jak stwierdzenie, że Jezus nie jest doskonały i święty.

Bóg w swojej łaskawości i miłosierdziu dał nam Słowo, abyśmy przez nie mieli życie. Bóg w swojej łaskawości sprawił, że Biblia jest najwiarygodniejszą Księgą świata. Przez wieki była atakowana i próbowano ją zdyskredytować; jednak skutkiem tego jest to, że autorytet żadnej innej Księgi na świecie nie jest tak mocno broniony przez twarde fakty.

W drugim wersecie Apostoł Jan pisze „życie zostało objawione, a my je widzieliśmy i świadczymy o nim, i zwiastujemy wam to życie wieczne, które było u Ojca, a nam zostało objawione”. Właśnie w Chrystusie zostało objawione życie. Jeśli więc i my dzisiaj chcemy zwiastować życie wieczne – tak jak czynili to Apostołowie – to musimy prowadzić ludzi do krynicy wód żywych, do Chrystusa. Chrystusa zaś znajdziemy jedynie w Słowie. On do nas przemawia, gdy czytamy i rozważamy pisma Starego Testamentu.

Chrystusa mamy więc wypatrywać i szukać, gdy czytamy Księgi Starego Testamentu, gdyż zgodnie z Jego świadectwem, one dają świadectwo o Nim (J 5:39). Chrystusa słuchamy, gdy czytamy Pisma Nowego Testamentu. Pamiętajmy, że gdy czytamy Słowo Boże, to przebywamy w obecności Chrystusa. Również dlatego, że w centrum gromadzącego się Kościoła jest Chrystus, najważniejszym elementem niedzielnego zgromadzenia jest zwiastowanie Słowa Bożego.

Nauka apostolska podstawą społeczności

Musimy też pamiętać, że Chrystus poniósł karę za naszego grzechy, usprawiedliwił nas Swoją sprawiedliwością oraz włączył do rodziny Bożej, w której jest „pierworodnym między wieloma braćmi”. Dlatego też trzeba pamiętać, że to Słowo Boże i wynikająca z niego nauka apostolska jest podstawą więzi braterskiej, czyli społeczności. Apostoł Jan bardzo mocno podkreśla ten fakt:

„To, co widzieliśmy i słyszeliśmy, to wam zwiastujemy, abyście i wy mieli z nami społeczność, a nasza społeczność to społeczność z Ojcem i z jego Synem, Jezusem Chrystusem. A piszemy to wam, aby wasza radość była pełna” (1 J 1:3-4).

Społeczność chrześcijańska nie bazuje na wspólnocie doświadczenia i odczucia, lecz na Chrystusie objawionym w Słowie. Jeśli spróbujemy budować społeczność na czymś innym niż Pismo Święte, to zbudujemy inną budowlę niż święty Przybytek Boga między ludźmi. W czasach bowiem Jana, podobnie jak i w naszych, ciągle obowiązuje prawo, które Bóg wypowiedział do Mojżesza: „Wystawisz więc przybytek według wzoru, który ci ukazano na górze” (Wj 26:30).

Jan, który często nazywany jest Apostołem Miłości, jednoznacznie podkreśla, że nauk apostolska poprzedza społeczność. Posłuchajmy: „to wam zwiastujemy, abyście i wy mieli z nami społeczność”. Fakt ten nie może jednak dziwić w żaden sposób, gdyż było to normalne w Kościele Jerozolimskim. Jeden z najkrótszych jego opisów znajdziemy w drugim rozdziale Dziejów Apostolskich: „Trwali oni w nauce apostołów, w społeczności, w łamaniu chleba i w modlitwach” (Dz 2:42).

Jedynie trwając w tej nauce mamy społeczność z Kościołem, która jest społecznością z Ojcem i jego Synem, Jezusem Chrystusem. Prawda ta, jest mocno podkreślona przez Jezusa w Modlitwie Arcykapłańskiej:

„Ojcze, nadeszła godzina. Uwielbij swego Syna, aby też twój Syn uwielbił ciebie; Jak mu dałeś władzę nad wszelkim ciałem, aby dał życie wieczne tym wszystkim, których mu dałeś. A to jest życie wieczne, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa. Ja uwielbiłem ciebie na ziemi i dokończyłem dzieła, które mi dałeś do wykonania. A teraz ty, Ojcze, uwielbij mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u ciebie, zanim powstał świat. Objawiłem twoje imię ludziom, których mi dałeś ze świata. Twoimi byli i dałeś mi ich, a oni zachowali twoje słowa. A teraz poznali, że wszystko, co mi dałeś, pochodzi od ciebie. Dałem im bowiem słowa, które mi dałeś, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że wyszedłem od ciebie, i uwierzyli, że ty mnie posłałeś. Ja proszę za nimi. Nie proszę za światem, ale za tymi, których mi dałeś, bo są twoi. I wszystko moje jest twoje, a twoje jest moje i jestem uwielbiony w nich. A nie jestem już na świecie, ale oni są na świecie, a ja idę do ciebie. Ojcze święty, zachowaj w twoim imieniu tych, których mi dałeś, aby byli jedno jak i my. Gdy byłem z nimi na świecie, ja zachowywałem ich w twoim imieniu. Strzegłem tych, których mi dałeś, i żaden z nich nie zginął prócz syna zatracenia, żeby się wypełniło Pismo. Ale teraz idę do ciebie i mówię to na świecie, aby mieli w sobie moją radość w pełni. Ja dałem im twoje słowo, a świat ich znienawidził, bo nie są ze świata, jak i ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś zabrał ich ze świata, ale abyś zachował ich od złego. Nie są ze świata, jak i ja nie jestem ze świata.  Uświęć ich w twojej prawdzie. Twoje słowo jest prawdą. Jak ty posłałeś mnie na świat, tak i ja posłałem ich na świat. (19) A ja za nich uświęcam samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie. A nie tylko za nimi proszę, lecz i za tymi, którzy przez ich słowo uwierzą we mnie; Aby wszyscy byli jedno, jak ty, Ojcze, we mnie, a ja w tobie, aby i oni byli w nas jedno, aby świat uwierzył, że ty mnie posłałeś. I dałem im tę chwałę, którą mi dałeś, aby byli jedno, jak my jesteśmy jedno. Ja w nich, a ty we mnie, aby byli doskonali w jedno, żeby świat poznał, że ty mnie posłałeś i że umiłowałeś ich, jak i mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną tam, gdzie ja jestem, aby oglądali moją chwałę, którą mi dałeś, ponieważ umiłowałeś mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy, świat ciebie nie poznał, ale ja cię poznałem i oni poznali, że ty mnie posłałeś. Objawiłem im twoje imię i jeszcze objawię, aby miłość, którą mnie umiłowałeś, była w nich i ja w nich” (J 17).

Nie może być mowy o żadnej jedności poza Słowem Bożym. Chrystus, który jest Słowem Bożym, podarował nam siebie samego. Oznaką jedności jest właśnie trwanie w Słowie Bożym, i to jedyne kryterium jedności Kościoła. Trwanie w Słowie, posłuszeństwo Słowu, miłość do Pisma Świętego jest trwaniem, posłuszeństwem i miłością do Boga. Pan Jezus podkreśla:

„Kto ma moje przykazania i zachowuje je, ten mnie miłuje. A kto mnie miłuje, będzie go też miłował mój Ojciec i ja go będę miłował, i objawię mu samego siebie” (J 14:21).

„… Jeśli ktoś mnie miłuje, będzie zachowywał moje słowo. I mój Ojciec go umiłuje, i przyjdziemy do niego, i u niego zamieszkamy” (J 14:23).

Przyjęcie Słowa Bożego i nauki apostolskiej są niezbędne by mieć społeczność z Bogiem! Poza Słowem nie ma prawdziwej wiary. Dlatego też Słowo Boże przyrównane jest w Biblii do miecza niosącego rozdzielenie

"Słowo Boże bowiem jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne rozsądzić myśli i zamiary serca. Żadne stworzenie nie ukryje się przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odkryte przed oczami tego, któremu musimy zdać sprawę” (Hbr 4:12-13).

Z tego wynika pełna radość. Radość z tego, że Bóg potraktował nas jak Przyjaciół i dzieci objawiając nam pełnie swojej woli. Pełna radość wynika również z faktu, że nasza społeczność nie wynika z nas i naszych uczynków, lecz ze Słowa Bożego. Nasze uczynki, nasze myśli ulegają zmianą pod wpływem innych ludzi, mód czy też ludzkich filozofii. Słowo Boże zaś jest zewnętrzne wobec upadłej ludzkiej natury i zupełnie niezależne od nas i otaczającego nas świata.

W Słowie nie ma błędów i niedomówień

Podsumowanie nauczania w tym fragmencie Słowa Bożego, o Słowie Bożym jest bardzo proste:

„Przesłanie zaś, które słyszeliśmy od niego i wam zwiastujemy, jest takie: Bóg jest światłością i nie ma w nim żadnej ciemności” (1J 1:5).

Bóg jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności. Wiemy również, że „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo” (J 1:1). Możemy więc śmiało powiedzieć, że skoro Bóg jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności to identycznie jest ze Słowem Bożym.

Psalmista wyznaje Bogu: „Twoje słowo jest pochodnią dla moich nóg i światłością na mojej ścieżce” (Ps 115:105). Słowo Boże jest jasne i klarowne, jest niczym pochodnia, która pozwala nam kroczyć do Nieba pośród mroków doliny cienia śmierci. Jednak są ludzie, którzy próbują fałszować Słowo i rozpalać ogień, który nie jest od Boga, by doprowadzać ludzi do duchowej ruiny. Podobnie w dawnych czasach czynili piraci. W nocy rozpali ogniska, które imitowały światło latarni, by nierozważni marynarze rozbijali swoje okręty o przybrzeżne skały.

Podkreślmy z całą dobitnością: Słowo Boże jest doskonałe, nieomylne i nie ma w Nim żadnej sprzeczności. Podobnie jak doskonała jest Trójca Święta i nie ma w Niej rozdźwięku i sprzeczności. Dlatego podkreślamy, że Słowo wykłada się Słowem i do zrozumienia przekazu Biblii jest niezbędna znajomość Pism Starego i Nowego Testamentu.

Jeśli zaś, ktoś twierdzi, że w Biblii prawdy dotyczące Zbawienia i Boga są nie jasne, to może jedynie to wynikać z niedoskonałości ludzkiego umysłu, nie zaś z niedostatków Słowa Bożego. Skoro Bóg jest światłością, to takie samo jest Jego Słowo.

Pewne nieścisłości w zrozumieniu Prawd Biblijnych wynikają zaś z gramatyki, kłopotów tłumaczeniowej ale w głównej mierze są pochodną nie trzymania się nauki (doktryny) apostolskiej. Słowo Boże, utożsamiane z Chrystusem, jest zaś dla Kościoła blaskiem Bożej chwały i wyrazem Bożej istoty (Hbr 1:3).

Apostoła Jana można nazwać Apostołem Słowa. Do końca swojego życia stawał o w obronie Słowa Bożego! Pod koniec swojego życia „z powodu Słowa Bożego i świadectwa Jezusa Chrystusa” (Obj 1:9) znalazł się na Wyspie Patmos, gdzie Bóg w widzeniu pokazał mu ostateczny triumf Słowa! Tam też usłyszał słowa, które skierowane do Kościoła w Filadelfii:

„Znam twoje uczynki. Oto postawiłem przed tobą otwarte drzwi, których nikt nie może zamknąć, bo choć masz niewielką moc, jednak zachowałeś moje słowo i nie wyparłeś się mego imienia. Oto dam ci ludzi z synagogi szatana, którzy mówią, że są Żydami, a nimi nie są, lecz kłamią. Oto sprawię, że przyjdą i pokłonią się przed twoimi nogami, i poznają, że ja ciebie umiłowałem. Ponieważ zachowałeś słowo mojej cierpliwości, ja też zachowam cię od godziny próby, która przyjdzie na cały świat, aby doświadczyć mieszkańców ziemi” (Obj 3:8-10).

Jako chrześcijanie nie zabiegajmy o moc, ani o to by czynić jakieś spektakularne czyny, schrońmy się raczej pod Słowem Bożym.  Niech Słowo nas kształtuje i zmienia. Zachowajmy Słowa Boga, bo na tym polega miłość do Niego.

W naszym życiu i zwiastowaniu weźmy przykład z Apostoła Jana i pierwszego Kościoła. Bądźmy tymi, którzy mówią i żyją Chrystusem. Niech Słowo Boże będzie realne w naszym życiu. Pamiętajmy również, że nie możemy pozyskać innych dla naszego Pana ani przez eventy, ani przez nasze życie, drogą do Nieba jest bowiem Jedynie Chrystus – Słowo Boże! Niech głęboko, w naszych sercach i umysłach, zakorzeni się prawda, że pod ołtarzem Bożym znajdują się dusze tych, którzy oddali swoje życie „z powodu słowa Bożego i świadectwa, które złożyli” (Obj 6:9).

Soli Deo Gloria!